Uwielbiam Bila Gatesa. Znam ludzi, którzy w ferworze swojej pracy zastrzelili by go bez ostrzeżenia. Znam takich, co zazdroszczą mu majątku lub uważają, że jest farciarzem bo trafił swymi Windowsami w zapotrzebowanie – a ja go lubię i podziwiam. To wirtuoz.

Zapewne nie jest nikomu obce okienko pokazujące się w systemie Windows 98 informujące , że program wykonał nieprawidłową operację. Proszę się nie denerwować i nie klikać. Państwa komputer jeszcze działa.

W dalszej części okna czytamy poradę, że jeśli problem będzie się powtarzał, to mamy skontaktować się ze sprzedawcą.  Ten komunikat urzekł mnie swoją trafnością.

Ponieważ problem rzeczywiście mi się powtarzał skontaktowałem się ze swym sprzedawcą.

Sprzedawca po wysłuchaniu mego problemu stwierdził, że jestem złośliwy i że się go czepiam.

Ponieważ problem mi się nadal powtarzał, poszedłem do niego po raz drugi i wtedy doradził mi, abym zmienił sprzedawcę.

Postanowiłem więc sam rozwiązać ten problem. Do samodzielnego rozwiązywania problemów „nieprawidłowych operacji” służy ten dolny przycisk:  Szczegóły>>.

Wciskąc (każdy z Państwa chyba już go wypróbował) dostaję wyczerpującą informację o wartości rejestrów, modułów, stosu itp.

Po jego wciśnięciu, dostaję wyraźnie do zrozumienia, że nie posiadłem jeszcze wszelkiej wiedzy z dziedziny informatyki, gdyż mimo szczegółowego wyjaśnienia mi przyczyn problemu, nadal nie mogę go rozwiązać. Informacja o szczegółach delikatnie daje mi do zrozumienia, żem ćmok do kwadratu i nie mogę się obrażać na maszynę, skoro nie rozumiem do końca jej działania.

Mimo, iż w literaturze fachowej, dostępnej na rynku, dostaję bardzo specjalistyczne informacje, ( np. jak lakierując nóżki w procesorze, skrobiąc go lub przewiercając na wylot – podkręcić jego parametry) to nigdy nie spotkałem się z próbą wyjaśnienia „szczegółów” kiedy program wykonał nieprawidłową operację. Najprawdopodobniej rzeczy oczywistych i powszechnie znanych się nie wyjaśnia.

Ten komunikat nie wymyślił wirtuoz, to wymyślił geniusz. Dlatego go lubię.

Nie możemy się jednak obrażać na Windows, gdyż w licencji zaakceptowaliśmy informację, że nie jest to system o wysokim stopniu bezpieczeństwa. Cóż jednak robić, gdy NT, system niewątpliwie stabilny, nie obsługuje DirectX i nie może być użyty jako system multimedialny?
Dla zapewnienia pewnego działania systemu Windows, a program MulitiCam tego wymaga, musimy wesprzeć się sprzętową kontrolą  samego systemu. W tym celu firma nasza oferuje kartę LPT z wyposażonym dodatkowo mikroprocesorem. Procesor sterowany programem MultiCam sprawdza, czy system się nie zawiesił.

W przypadku zawieszenia resetuje komputer. Działanie karty jest podobne do typowych układów scalonych typu watch-dog – kontrolujących zawieszanie się procesorów.

 

Aby uruchomić taka kartę, należy zainstalować ją w komputerze jako dodatkowy port LPT. Aby nie zajmować dodatkowych zasobów, można wyłączyć w biosie aktualny port LPT. Koncentrator podłączamy do zainstalowanej karty  (dołączony kabelek wpinamy między kartę i reset płyty głównej).

Program Multicam, po uruchomieniu, automatycznie ją wykrywa, i przy wejściu i wyjściu aktywuje i dezaktywuje.

Czterdzieści sekund po zawieszeniu się Windows – karta restartuje komputer.

Jeżeli konfiguracja komputera jest właściwa, system „wstanie” i rozpocznie automatycznie ponowne nagrywanie.

Każdy restart komputera, odnotowywany jest w pliku start.txt, co umożliwia kontrolę awaryjności.

Obecnie oferujemy karty wyposażone w złącze ISA za ok. 90 zł netto i w złącze PCI za ok. 150 zł.

W najbliższym czasie, wszystkie koncentratory będą wyposażone w dodatkowe wyjście resetujące, które opcjonalnie, będzie można podłączyć z płytą główną komputera.